Lubię sobie czasem pomarudzić. Teraz też będę marudzić, bo widzę, że jest na co. Mój pies w tym roku nie widział śniegu. To jest naprawdę smutne, bo z wielu doniesień wynika, że w większości Polski jednak trochę śniegu zimą było…

Milki kocha śnieg. Pamiętam jak kilka lat temu była koszmarna zamieć, a jaśnie pan poczuł pilną potrzebę skorzystania z psiej toalety na zewnątrz. Szliśmy w tym śniegu, w zamieci, a jego terrierowata broda zamieniła się w kilka sopli, ale był szczęśliwy. Dawał nura w śnieg, ganiał po śniegu i radośnie tarzał się w śnieżnych zaspach. Był to jeden z najtrudniejszych i najbardziej wyczerpujących spacerków, ale nie zapomnę jego radości, gdy skakał i biegał miotany przez zawieję. W domu majestatycznie wytrząsnął się z wody i poszedł do kąta generować jedyny w swoim rodzaju zapach mokrego, ale szczęśliwego psa.

W tym roku najbardziej fascynujące były kałuże, pełne apetycznej, śmierdzącej wody. Oczywiście mój pies lubi wodę z kałuży, ale mam wrażenie, że brakowało mu porządnego śniegu i ganiania po śnieżnych zaspach. Nie było radości z przekopywania śniegu, zostawiania odcisków łap lub zapadania się w puszysty śnieg. Tak nudno i tak nijako.

Śnieżne braki oczywiście odciskają piętno na naturze, specjalistką od klimatu nie jestem i nie będę akurat nad tym się specjalnie rozwodzić. Brakuje nam jednak porządnego śnieżnego dnia, gdzie pies może się oddać swoim pieskowym marzeniom o bezkarnym kopaniu i radosnym turlaniu się w śniegu. To namiastka kąpieli, na którą mój nielubiący mycia się pies potrafi sobie pozwolić bez godzinnego pisku, jęku i podkreślania, że JESZCZE NIE JESTEM AŻ TAKI BRUDNY CZŁOWIEK ZOSTAW MYDŁO FUJ.

Coś czuję, że pierwszy śnieg będzie na Wielkanoc. I będziemy sobie z pieskiem smacznego jajka życzyć z mrożonymi zajączkami z czekolady (dla mnie) i sopelkami w brodzie (dla niego). Ciekawe rzeczy z psich i kocich natur będą niebawem, my oddajemy się bezśnieżnemu marazmowi!

W artykule wykorzystano zdjęcie, które opublikowano na licencji Attribution 2.0 Generic (CC BY 2.0)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *